Segmentacja zadań i dlaczego ustalenie następnej fizycznej akcji jest tak istotne

autor wpisu:

Tytuł arty­kułu może nieco długi, ale porada, którą chciał­bym się z wami podzie­lić jest nie­zwy­kle pro­sta. Nie­rzadko pomimo sto­so­wa­nia sys­te­mów do orga­ni­za­cji list to-do praca, którą mie­li­śmy wyko­nać leży odło­giem. Jaka jest przy­czyna tego zjawiska?

Wery­fi­ka­cję sku­tecz­no­ści naszej listy to-do możemy prze­pro­wa­dzić w kilku pro­stych krokach:

  1. Sprawdź, czy warto — pod­sta­wowy krok i w dodatku jeden z naj­waż­niej­szych — jeśli nie widzimy żadnych korzy­ści z wyko­na­nia danego zada­nia, to będzie nam nie­zwy­kle ciężko je wyko­nać. W tym wypadku naj­le­piej zada­nie porzu­cić lub dele­go­wać do innej osoby.
  2. Sprawdź, czy jesteś odpo­wied­nią osobą — cza­sem na naszych listach zale­gają zada­nia, które tak naprawdę nas nie doty­czą. Warto wtedy takie zada­nia dele­go­wać do osoby, która jest do wyko­na­nia danego zada­nia odpowiedniejsza.
  3. Sprawdź, czy to nie pro­jekt — jeśli zada­nie nie jest fizyczną akcją, to musimy je na takie podzie­lić. To wła­śnie tytu­łowa seg­men­ta­cja zadań.
  4. Sprawdź, czy kon­tekst zada­nia jest odpo­wiedni — kolejny istotny krok — jeśli nie możemy wyko­nać danego zada­nia w kon­tek­ście, w któ­rym się teraz znaj­duje (np. @dom), to powin­ni­śmy je przy­pi­sać do odpo­wied­niego miej­sca (np. @praca)

Po zasto­so­wa­niu powyż­szych 4 kro­ków powin­ni­śmy mieć na naszej liście tylko popraw­nie sfor­mu­ło­wane zada­nia. Zasta­nówmy się jed­nak nad kro­kiem 3 i tym, jak go sku­tecz­nie wykonać.

Jeśli stwier­dzi­li­śmy, że dane zada­nie jest pro­jek­tem (czyli składa się z wię­cej niż jed­nej fizycz­nej akcji), to powin­ni­śmy je podzie­lić na akcje. Cała sztuka seg­men­ta­cji polega na dobra­niu odpo­wied­niej zło­żo­no­ści zadań skła­do­wych — nie powinny one same być pro­jek­tami, ale nie mogą być rów­nież zbyt drobne. Przy­kła­dowo pro­jekt ‘Prze­czy­taj Zbrod­nię i Karę’ można podzie­lić na roz­działy (‘Prze­czy­taj roz­dział pierw­szy Zbrodni i Kary’, itd.), ale nie na strony, bo byłby to podział wysoce nie­sku­teczny (chyba, że w rze­czy­wi­sto­ści zależy nam na czy­ta­niu np. strony dziennie).

Można sobie jed­nak zadać pyta­nie — Po co to wszystko? Odpo­wiedź na to pyta­nie wcale nie jest trudna — seg­men­ta­cja pozwala nam na dokład­niej­sze defi­nio­wa­nie tego, co będziemy robić. Nie prze­cho­dzimy w ten spo­sób przez zbędne kroki, które mogłyby się poja­wić w wypadku pla­no­wa­nia w trak­cie wyko­ny­wa­nia zada­nia. Kolejną, rów­nie ważną cechą seg­men­ta­cji jest jej dzia­ła­nie moty­wa­cyjne. Ze względu na to, że dzie­limy pro­jekt na następne fizyczne akcje, które z zało­że­nia są czyn­no­ściami mało zło­żo­nymi, łatwiej nam je wykonać.

Można to zja­wi­sko wytłu­ma­czyć na przy­to­czo­nym już wcze­śniej przy­kła­dzie czy­ta­nia ksią­żek — za które zada­nie łatwiej nam się zabrać — za prze­czy­ta­nie całej książki, czy jed­nego jej roz­działu? Wydaje mi się, że więk­szość z Was wybie­rze drugą opcję.

Cie­kawe? Podziel się ze znajomymi:
    autor wpisu: