Jak przestawić się na wczesne wstawanie?

Budzik

Często jest tak, że nawet jeśli zdajemy sobie sprawę z korzyści płynących z wstawania wcześnie rano, nie jesteśmy wstanie się przestawić i przyzwyczaić do tej metody – budzik dzwoni, a my go wyłączamy i idziemy spać dalej. Jak sobie z tym radzić? Jak sprawić, aby wczesne wstawanie nie stanowiło dla nas żadnego problemu?

Przeanalizujmy na początek typowy poranek osoby, która chce wstać wcześnie rano, ale nie specjalnie jej to wychodzi:

  • 6:00 – dzwoni budzik, powoli odzyskujemy świadomość
  • 6:05 – jesteśmy już na tyle świadomi, że zaczyna nas denerwować ciągły dźwięk budzika
  • 6:07 – postanawiamy działać, sięgamy ręką na półkę nocną i po kilkuminutowych zmaganiach wyłączamy budzik (tutaj metody są różne, od naciśnięcia odpowiedniego przycisku aż do rozbicia budzika o ścianę)
  • 6:10 – spokojni, że nic nam już nie będzie przeszkadzać, wracamy do naszych sennych marzeń
  • 10:00 – budzimy się, choć wcale nie czujemy się wypoczęci
  • 10:10 – dowiadujemy się, która jest godzina
  • 10:11 – przeklinając, wyskakujemy z łóżka, biegniemy do łazienki.
  • … a reszty się chyba możemy domyślić

Większość z nas przynajmniej raz w życiu doświadczyła takiego poranka. Co jednak możemy zrobić, aby nasz poranek wyglądał tak:

  • 6:00:00 – rozlega się dźwięk budzika
  • 6.00:30 – wyłączamy budzik
  • 6:01:00 – bierzemy w płuca haust świeżego, porannego powietrza
  • 6:02:15 – płuczemy naszą twarz zimną wodą, zastanawiamy się, jak wykorzystać pierwsze godziny nowego dnia
  • 6:05:00 – zasiadamy do śniadania, pełni energii do działania

Czyż nie jest to piękna wizja? Tak mniej więcej wygląda każdy mój poranek, a i Ty możesz każdego dnia doświadczać równie przyjemnego poranka. Pytanie tylko, jak do tego dojść?

Automatyzacja kluczem do sukcesu

Jedną z głównych przyczyn tego, że rano wracamy do łóżka pomimo tego, że dzwonił budzik, jest zastanawianie się nad tym, czy warto jest wstawać. Przecież w łóżku jest mi tak dobrze. Wstanę, będzie mi zimno… Nie, nie warto… – pewnie nie raz zaczęliśmy poranek od takich rozważań, choć najczęściej ich nie pamiętamy. Wielu z nas wydaje się, że budzik nas rano nie budzi, a w rzeczywistości po prostu tego nie pamiętamy.

Pierwszym krokiem, który pozwoli nam na skuteczniejsze wstawanie rano jest świadomość poprawności naszych decyzji. I w żadnym wypadku nie chodzi mi o decyzję o powrocie do łóżka, którą podejmujemy o 6.10, a o świadomość tego, że jeśli wieczorem ustawimy budzik na godzinę szóstą, to jest to najlepsza możliwa godzina i nic rano nie zdoła jej podważyć. Aby zakorzenić poranne wstawanie w naszej podświadomości musimy najpierw nauczyć się ufać naszej świadomości.

Jeśli udało nam się przejść przez poprzedni krok, powinniśmy zacząć wykonywać poranne czynności podświadomie. Niestety, nie ma magicznej metody na wyrobienie w sobie tego nawyku – jedynym skutecznym sposobem jest powtarzanie porannego rytuału do skutku.

Steve Pavlina proponuje ćwiczenie naszego porannego rytuału „na sucho”, np. wieczorem. Oto jego sposób:

  1. Wejdź do sypialni. Postaraj się odwzorować poranne warunki w najlepszy możliwy sposób – zaciemnij pokój, ściągnij okulary, jeśli je nosisz. Ubierz się tak, jak ubierasz się do snu.
  2. Ustaw budzik na 5 minut do przodu.
  3. Połóż się w łóżku i zamknij oczy
  4. Wyobraź sobie, że właśnie śpisz. Pamiętaj, że na tym etapie 90% sukcesu zależy od tego, jak bardzo przyłożysz się do pracy wyobraźnią.
  5. Gdy tylko usłyszysz dźwięk budzika, wstań (to jest ważne) i natychmiast go wyłącz. Bez zastanawiania się. Jeśli uda Ci się wypracować w sobie ten nawyk, to 80% pracy jest już za tobą.
  6. Weź głęboki oddech, powoli przeciągnij się
  7. Przejdź do następnej czynności, którą normalnie robisz po przebudzeniu, np. do ubierania się.
  8. Przywróć swoje otoczenie do warunków początkowych i powtarzaj powyższe kroki 3-10 razy.

Wiem, że brzmi to śmiesznie, ale to naprawdę działa. Po kilku dniach oczywiście z ćwiczeń popołudniowych możemy śmiało zrezygnować. Cały rytuał będzie się utrwalał w naszej podświadomości co ranka, więc ten etap wstępny to czynność w większości przypadków jednorazowa.

Pamiętaj jednak o jednym, aby utrzymać ten nawyk, powinieneś stosować się do niego codziennie. Najlepszym wyjściem jest wpisanie do kalendarza godzin, o których rano wstajemy. Najlepiej, jeśli będzie to ta sama godzina każdego dnia. Jeśli chcemy sobie pozwolić na dłuższe spanie przez weekend, to proponuję po prostu wcześniej się położyć – w ten sposób nie niszczymy naszego porannego nawyku. Po kilku miesiącach praktyki oczywiście można sobie pozwolić na pewne ustępstwa, ale im ściślej początkowo będziemy się trzymać naszego planu, tym bardziej wniknie on do naszej podświadomości i nasze poranne problemy z wstawaniem odejdą głęboko w niepamięć.

Masz inny pomysł na to, jak poradzić sobie z wstawaniem rano? Podziel się nim w komentarzach!

Popularność: 100%

Tagi: , , , , , ,

39 odpowiedzi na “Jak przestawić się na wczesne wstawanie?”

  1. Piotrek pisze:

    Nawet ciekawy, spróbuję tak zrobić, ale co do chodzenia spać wcześniej to czytałem też, że nie można chodzić spać kiedy nie czuje się do tego chęci, tzn że nie można iść spać na siłę. Nie wiem ile w tym prawdy. Dzięki za artykuł czekałem na niego.

  2. matid pisze:

    Metody są różne. Ja osobiście wolę chodzić spać i wstawać o ściśle określonych godzinach, ale wiem, że niektórzy praktykują chodzenie spać wtedy, gdy nam się chce, a jedynie wstawanie o stałej godzinie. Biorąc pod uwagę, że sen podzielony jest na fazy i cały cykl trwa ok. 90 minut, rozsądniejsze wydaje się jednak chodzenie spać o stałej godzinie (tak, aby spać zawsze wielokrotność 90 minut). Jeśli natomiast potrzebujemy nieco swobody, to proponuję w szczególnych przypadkach chodzenie spać 1.5 godziny wcześniej lub później. W ten sposób zachowujemy stałą godzinę pobudki, mamy swobodę wyboru godziny pójścia spać a dodatkowo śpimy wielokrotność 90 minut, co ułatwia nam obudzenie się w odpowiedniej fazie snu. W moim przypadku taki system działa idealnie.

  3. wyderko pisze:

    Ja stosuję czasem chyba najskuteczniejszy sposób na to, żeby wcześniej wstawać :D. Chodzi o to, żeby czynności, które chcemy wykonać, były dla nas w pewien sposób zobowiązujące, np.: zespół muzyczny może umówić się na ranną próbę, chłopak może umówić się z dziewczyną na ranny spacer, fotograf może postanowić sfotografować wschód słońca itp. Wtedy rzeczywiście czynności wymienione przez matida są wykonywane podświadomie, bo mamy do czynienia z podobną sytuacją jak przy pójściu do pracy, szkoły, czy na uczelnię (no, może ostatni przykład jest niezbyt trafiony ;).

  4. dns pisze:

    Wystarczy wcześnie pójść spać i wtedy nie ma problemów ze wstaniem o 6! Ale kto kładzie się spać o 22-ej, by zapewnić sobie 8 godzin snu?

  5. matid pisze:

    Oczywiscie, że wystarczy. Równie dobrze można w zupełności zdać się na zegar biologiczny i chodzić wstać i wstawać wtedy, gdy nasz organizm nam to podpowiada, ale kto w dzisiejszych czasach ma taką możliwość? ;)

  6. neelea pisze:

    Tak to jest racja…ale równie dobrze można samemu ustawić swój zegar biologiczny: bo organizm potrzebuje 8 godzin snu wiec jeżeli go "ustawimy" ze wstajemy o 6 i już sie przyzwyczai to samoistnie będzie chciał zasnąć wcześniej tym samym bez problemu znów wstanie rano…:):)

  7. md pisze:

    wszystko przez TV, która przestawia nam nasze zegary biologiczne!

  8. Misiek pisze:

    A może przestawić się na polifazowy sen i rano po prostu wstawać jak po kolejnej drzemce w środku nocy :D

    Chętnie wymienie się linkami z autorem.

    Moja strona: http://bezsnu.net/
    Kontakt: 6 6 4 8 5 6 g g

  9. jaras pisze:

    moje najlepsze dni to te, w których wstaję około piątej – o dziesiątej, mam już wszystko z głowy, moja praca wymaga ode mnie kilku godzin zaangażowania, nie ma znaczenia w jakich godzinach…
    wtedy mam cały dzień dla siebie, a niektórzy go dopiero zaczynają ze swoimi obowiązkami i nie żałuję, że kładę się już przed dwudziestą drugą ;-)

  10. nemo pisze:

    Wlasnie szukam sposobow na wstawanie rano i spotkalem sie z nastepujacymi sposobami:
    1. Przed snem autosugestywnie wmowic sobie np 10 razy – WSTANE RANO O 6:00
    2. Wstac z lozka i otworzyc okno, aby wywietrzyc w pokoju.
    3. Przemyc twarz zimna woda.
    4. Nie brac drzemek w ciagu dnia
    5. Wstawac regularnie, czyli codziennie o tej samej porze
    6. Odslonic zaluzje/zaslony , zapalic swiatlo w pokoju.
    7. Zamiast budzika, budzic sie muzyka. Dla tych co twardo spia, mozna wlaczyc glosniki na maxa ;]
    8. Zgaszeniu budzika nie zamykac oczu, tylko polezec 5 minut w lozku i wtedy wstawac.
    9. Polozyc sie odpowiednio wczesnie, aby organizm odpoczal, ale tez nie spac za dlugo, gdyz to takze meczy.
    10. Wyznaczyc sobie cel, tzn godzine o ktorej chcemy sobie wstawac regularnie i kazdego nastepnego dnia wstawac o 10-15 min wczesniej zblizajac sie do upragnionej godziny.
    11. Przed snem dobrze jest sie zrelaksowac.
    12. DYSCYPLINA I MOTYWACJA kluczem.

    Zaznaczam, ze kazdy musi znalezc swoj sposob i chyba najwazniejsze wyrobic cobie NAWYK (tak jak napisano w artykule).
    Pozdrowki i powodzenia w walce =8-)

  11. Anonim pisze:

    Niestety sposób z podziałem długości snu na cykle trwające po 90 minut nie ma sensu, gdyż u każdego cykl ma inna długość a dodatkowo pierwszy cykl jest najdłuższy a następne są już krótsze. Nie da się więc niestety matematycznie wyliczyć długości snu, żeby obudzić sie akurat na początku fazy REM.
    Aktualnie mam duży problem ze snem, ponieważ przestawił mi się zegar biologiczny i pomimo, iż położyłem się wczoraj przed 22 (byłem śpiący) to dzisiaj wstałem o 9, zjadłem śniadanie i położyłem sie znowu, a ostatecznie wstałem o 15… Coś chyba jest nie tak. Jeśli chodzi o budzik (komórka) to ustawiam ją raz na 6:00, raz na 4:30 (chyba najlepsza godzina na poranne wstawanie) a i tak wstaję po 10 w międzyczasie podświadomie ustawiając drzemkę. Nie pomaga chowanie komórki po pokoju. Jutro wypróbuje metodę na "ekscytujący plan", bo tylko to potrafi mnie skutecznie odciągnąć od łóżka (oraz obowiązki np. praca). Pozdrawiam!

  12. matid pisze:

    Co do długości faz snu – 90 minut to wartość przybliżona długości całego cyklu. U każdego jest inna i tak naprawdę najlepszym wyjściem jest doświadczalne jej wyliczenie. Zapisujemy godzinę, o której idziemy spać a rano godzinę, o której wstajemy (bez budzika). Następnie podstawie uzyskanych wartości ustalamy orientacyjne czas trwania cyklu. W ten sposób co prawa nie będziemy mieli pewności, że obudzimy się w odpowiedniej fazie, ale przynajmniej zwiększymy szanse na zajście takiej sytuacji.

  13. meg pisze:

    hmm..ten sposób Steve’a Pavlina jest chyba moją ostatnią deską ratunku.. Sposoby, o których pisał Nemo nie zdają u mnie juz dawno egzaminu niestety :/ Nie mam już siły do siebie, każdego ranka zasypiam (wstaję ok 1,5h po pierwszym dzwonku budzika) i nie potrafie tego przezwyciężyć.. :( Doprowadza mnie to do szału, ale spróbuje jeszcze tej metody. Trzymajcie kciuki :)

  14. Athlon pisze:

    A mi nawet to nic nie da. Mam ustawiaone 2 budziki i nawet nie wiem kiedy dzwonią. Rano sprawdzam czy dzwoiniły, a jednak dzwoniły. Ja o tym nic nie wiem. Chyba przerobie budzik żeby nie miał wyłącznika a po 5 min OFF :)

  15. magda pisze:

    a co powiecie na takie cos? jestem teraz chora, wiec staje i kalde sie spac o ktorej chce… nic mnie nie zobowiazuje do wczesnego wstawania. Tak wiec, chodze spac w miare wczesnie, bo o 23… co i tak nic nie pomaga… bo wstaje o 11, 11.30. Wcale nie czuje sie jakos super wyspana… nie wiem co sie dzieje. Czy to znaczy, ze potrzebuje 12 godzin snu?! co o tym myslicie?

  16. Drizit pisze:

    a był ktoś w wojsku..?? tam mają super metode.. pobudka rano, pościelić łóżko, 5 min na higene, 5 min na ubranie, zejście przed budynek i zaprawa (czyli bieganie;) jak się wychodzi półspiącym to po takiej zaprawie czujemy się jak po 2 mocnych kawach ;) …co z tego jak w wojsku juz dawno nie jestem i też mi sie nie chce wstawać.
    Psychika rządzi!!!

  17. vivian pisze:

    wszystko zależy od motywacji
    a oto wzór na motywację:
    M=UxP U-użyteczność bodźca (gratyfikacja) czyli co ja z tego będę miała
    P-prawdopodobieństwo jego osiągnięcia
    Jeśli to"do czego wstaję" jest ciekawe, daje mi zadowolenie – to raczej nie powinno być problemu.

    P-czy podołam zadaniom stojącym przede mną dziś?
    Jeśli w umyśle tkwi lęk, na pewno ciężko będzie sie podnieść z łóżka.

    Spójrzmy na dzień jutrzejszy: co mobilizuje mnie, co jest przyjemne, można to wszystko napisać i przeczytać wieczorem, rano.

    Jeśli są rzeczy, które zasiewają lęk, też warto im się przyjrzeć.

  18. greg pisze:

    a może zasada kary i nagrody, jak uda mi się wstać o godzinie wcześniej wyznaczonej to zasłuże na nagrode, może to być wszystki, ciacho, jakiś drobny prezencik, pozwolisz sobie np. na dodatkową godzinę tego co lubisz, jak nie wstaniesz to nic nie dostaniesz. Można to praktykować dopuki nie wyrobisz u siebie nawyku wstawania, a i pużniej jest to przyjemne.

  19. rafal pisze:

    Fakt psychika rządzi- tak jes t ze spaniem i z roznymi nalogami(nawet po 50 latach palenia mozna samemu rzucic papierosy, bez lekow, bez odwykow, bez lekarzy)…
    Ja też mam problemy ze spaniem, dzisiaj wstałem o 14.30, a poszedłem spać gdzieś po pierwszej w nocy, spałem ze 13 godzin a i tak wstałem zmęczony i senny….
    Myślę niedlugo zacząć biegać i wstawać regularnie o 7 rano, a spać chodzić o 11-12, wiec 7-8 godzin snu…Pamiętam jeszcze jak był rok szkolny, gdy spałem 7 godzin albo 9 to sie dobrze wysypaiłem, a jak 8 h to wogóle….Cóż, tak to już jest z tym spaniem, całe życie można przespać…..

  20. W moim przypadku dwie rzeczy świetnie działają na pobudkę… ćwiczenia i chłodny prysznic. Te pierwsze bo pobudzają krążenie (szczególnie przysiady), ten drugi bo orzeźwia (dlatego musi być chłodny).

    No, ale przede wszystkim trzeba wcześnie się kłaść. Dopóki organizm nie nauczy się kłaść o odpowiedniej porze, dopóty nie nauczy się wstawać :)

    <A href="http://zajaczkowski.org/2008/03/15/najwaniejsze-to-dobrze-zaczynaae-kady-dzien/">Tutaj trochę napisałem w temacie porannego wstawania.</a>

  21. s2s pisze:

    Po sobie wiem, że jak chodziłem do szkoły to nie mogłem się zwlec z łóżka czasami jeszcze przez 30 minut po wyłączeniu budzika. A wiadomo, w szkole jak w szkole, zawsze sie można było spóźnić, bo konsekwencje prawie żadne, więc wstawanie to była tragedia. Dopiero kiedy poszedłem do pierwszej pracy wszystko się zmieniło o 180 stopni. Punkt 6:00 jak tylko zadzwonił budzik wstawałem bez żadnego gadania i narzekania – po prostu wiedziałem, że trzeba i koniec. Zimna woda na twarz, spodnie na dupe i po krzyku. Wiedziałem, że za godzine trzeba być w pracy, a wiadomo praca to nie to samo co szkoła, tutaj się z tobą nie patyczkują – spóźniasz się, to papa.

  22. s2s pisze:

    Ostatnio byłem w ciężkim szoku, bo miałem ważną sprawe do załatwienia z rana i trzeba było wstać przynajmniej o 8 rano. Idąc spać cały czas myślałem o tym, żeby się rano obudzić i przypadkiem nie zaspać. Jakie było moje zdziwienie kiedy sam z siebie obudziłem się o 7:40! Budzik zadzwonił 20 minut później. Trzeba przyznać, mózg to ciekawy narząd…

  23. medeski pisze:

    Przedstawię wam unikalną metodę bezproblemowego wstawania rano. Polecam przede wszystkim osobom z nieuregulowanym rytmem dobowym. Przed pójściem spać należy zrobić sobie niedużą mocną kawę, następnie nastawić dwa budziki,jeden na godzinę, o której chcemy wstać i jeden pół godziny wcześniej. Rano , jak zadzwoni pierwszy budzik wypijamy kawę i idziemy smacznie spać. :) Pół godziny później, kiedy kofeina zacznie działać i zadzwoni drugi budzik wstajemy od razu bez większych problemów.

  24. JA pisze:

    JA ma taki sposób, wieczorem nalewamy do miski kubeł zimnej wody i stawiamy ją pod łóżkiem. Rano po wyłączeniu budzika szybko wstajemy z uśmiechem na ustach że dla naszego mózgu szykujemy dość ciekawą niespodziankę i wkładamy nogi do miski. :) Muszę dodać że ten sposób wykorzystywał Tomasz Jeffreson to chyba wystarczający argument.

  25. Ellla pisze:

    Dla mnie najgorsze jest wstanie z łóżka… później już idzie jak z płatka. Teraz już mój organizm sam się "zaprogramował" i przebudzam się gdzieś tak 5:50, a wstaję o 6, ale najgorzej jest wyciągnąc nogi z pod cieplutkiej kołderki… ;) Pozdrawiam

  26. gosia pisze:

    ja polecam "Latający budzik" ktory mozna zakupic w internetowym sklepie 2future;] kosztuje co prawda 115zl ale to dobra inwestycja!
    przez cale liceum mialam problemy ze wstawaniem, teraz jestem na studiach i jeszcze bardziej sie nasilily- potrafie na lajcie spac do 14 nawet jesli zajecia mam od 8- strasznie mnie to frustruje- chhce wstac a nie wychodzi.
    budzik dziala nastepujaco:
    o godzinie na ktora alarm jest ustawiony, wlacza sie koszmarna syrena, a smiglo umocowane na budziku odlatuje. nastepnie trzeba je znalezc i zalozyc z powrotem na budzik(dopoki sie tego nie zrobi, cholerna syrena nie rpzestaje wyć). gorąco polecam wszystkim śpiochom!!;]

  27. L pisze:

    co za mazgajskie wpisy :)

    przez ostatnie pol roku miałem taka kaszane że codzinnie wstwałem o innej godzinie (poniedziałki ,srody piatki 6:30, wtorki, czwartki 8:00) i o różnych godzinach chodziłem spac (miedzy 22 a 1 w nocy, zależnie od zmeczenia).

    organizm tak sie wytresowal ze wstawał bez budzika o zadanej godzinie, czasem tylko po 5h snu.

    no ale na studiach to tez sie czasem chodziło w piżamie do 12ej :) złote czasy

  28. Mo pisze:

    Ja mam takie problemy ze wstawaniem, że jeszcze za czasów szkoły, rano siostra budziła mnie nawet 45 minut, a ja w większości przypadków nic nie pamiętałam. No i oczywiście później trucht na przystanek na autobus, pół biedy jak wszystko zabrałam bo czasami trzeba było się wracać po legitymacje szkolną, portfel czy telefon. Teraz jest już trochę lepiej, a może mąż ma lepsze sposoby na budzenie mnie niż siostra. Pozdrawiam i życzę MIŁYCH SNÓW

  29. Elja pisze:

    Kiedyś było mi trudno wstawać, może dlatego że mój budzik miał zwykły i nieciekawy dźwięk. Teraz to się zmieniło. Ustawiam sobie ulubioną piosenkę w komórce i kładę ją dalej od łóżka. Najlepiej w odległości ok 2 m. Mam już takie przyzwyczajenie, że muszę wstać,tak że nie sposób zasnąć. A jeśli mnie budzi jeszcze super piosenka to dzień nie wydaje się być taki straszny:)

  30. Witold pisze:

    Taktyka jest ogolnie moze i dobra,ale nie dla wszystkich. Jakbym wstal o 6 00 na rowne nogi zaczelo by mi sie krecic w glowie, przed oczami pojawily by mi sie plamy podobne do tych jak się za dlugo patrzy na slonce, a potem zaczela by mnie bolec glowa tak ze zaden lek nie moglby tego do konca uleczyc.

  31. Nyna pisze:

    dokładnie tak samo bym miała jak Witold. ja musze sie budzić stopniowo, chociaz z drugiej strony to tez nie jest dobre, bo kto wie czy gdzies po drodze nie zasne. czuje ze nic by mi nie dało takie trenowanie wstawania, bo ja po prostu kocham spać, a rano kiedy jestem jeszcze w półsnie to moze sie walić, palić, ja mam wszystko gdzieś. na prawde chciałabym jakos to zwalczyć bo juz mam dosyc budzenia sie o 7.59 kiedy zaczynam lekcje o 8. takze moze jednak spróbuje. łącze sie z wami w porannym cierpieniu:P

  32. Jakub pisze:

    W wakacje pracowałem całodobowo z niepełnosprawnymi i musiałem wstawać o dowolnej porze w nocy na dźwięk słów „Muszę do łazienki”. Było to trudne, bo czasem w nocy było bardzo głośno – ktoś krzyczał, głośno śpiewał, kilka osób słuchało kilku różnych stacji radia jednocześnie, ale jednak da się spać świadomie tzn. rozróżniać kiedy trzeba wstać – pomóc komuś iść do toalety (a gwarantuje wam – nawet jeśli macie zerową empatię wolicie zdążyć do kibelka niż myć takiego biedaka, robić mu pranie i czyścić upaprane kupą ściany). Wakacje się skończyły, wróciłem do domu i teraz powstał u mnie bardzo duży problem, który łączę z dużymi i nieregularnymi zaburzeniami snu w czasie 3 miesięcy wakacji. Problemy ze wstawaniem i snem zawsze miałem. Ale nie aż takie! Prawie codziennie zdarza mi się normalnie wstawać o 6:30 – umyć, włączyć komputer, wypić poranną szklankę coli i potem obudzić się o 13:00 z wyraźnymi dowodami, że wcześniejsza pobudka nie była wytworem snu (włączony komputer, pusta szklanka coli) i całkowitą pamięcią z wyjątkiem kwestii – dlaczego wróciłem potem do łóżka? Często po wstaniu zabiera mi do godziny, żeby ogarnąć co jest grane. Czasem śpię 14 godzin, a czasem w ogóle, bo boję się, że jest już tak późno, że nawet jeśli położę się na 3 godziny to nie ma takiego budzika i takiej siły, która wydrze mnie z łóżka i zwróci świadomość (najlepiej przy okazji nie budząc reszty osób w domu jak dzisiaj o 5.30 – mój budzik zbudził wszystkich oprócz mnie, a dokleiłem go taśmą dookoła głowy tuż nad uchem (próbuję wszystkiego, żeby wstać „normalnie”)) i to, że nie idę spać w ogóle odbija się na następnym dniu…

    Spróbuję poćwiczyć wstawanie tak jak radzicie – może to mi pomoże…

  33. BASIA pisze:

    Hej
    Ja jestem jednym z dziwnych przypadków.
    Mam 2-letnie dziecko, studia zaoczne i nie pracuje.
    Jak mam jechać na uczelnie na 7:45 to żaden problem wstanę o 5:30 bo mam 1 godzinę drogi pociągiem. Żaden problem jak mam do załatwienia coś w urzędzie czy gdzieś indziej gdzie musze byc na 8 czy 7 też wstane.
    Mój synek spi tak długo lub tak krotko jak ja.
    Jak śpie do 11 on tez spi, jak spię do 8 on też spi.

    Jek nie mam nic do załatwienia to nie wtaje rano bo niemam po co a jak wstanę o 11 czy 10 to potem gonie jak głupek bo nie moge z niczym zdążyć.

    I jak tu życ???????

  34. on pisze:

    a gdzie modlitwa przed sniadaniem? żyć trzeba

  35. Grzegorz VI pisze:

    Dobranoc wszystkim :)

  36. Alicja pisze:

    Ha! Współczuję Wam..
    .. i sobie ;)

    Mam 8 budzików i ani jednego nigdy nie słyszę. Wyłączają się z przedzwonienia (ja ich nie tykam – nie słyszę).
    Jak wstanę nie mam problemu z wejściem w nowy dzień – jestem w pełni przytomna. Ale jak zrobić żeby wstać o konkretnej godzinie???
    No jak ??? Litości! Nic nie słyszę!

    Gdy budzi mnie mnie chłopak ponoć otwieram oczy i nawet coś do niego mówię. Alę są to rzeczy bezsensowne, wyrwane z kontekstu moich porannych snów.

    Gdy jestem nawet w miarę świadoma tego, że ktoś mnie budzi to i tak ciężko mi zapanować nad obrazami przed oczami. Widzę najróżniejsze dziwne sytuacje, rozmawiam z ludźmi którzy nie istnieją. Czasami nawet mówią całkiem mądrze bo rozwiązują moje wątpliwości życiowe. Ale na boga – jak mam wstać gdy widzę te obrazy nawet z otwartymi oczami ??!!!

    Kiedyś spałam z zeszytem od matematyki pod łóżkiem – bo rozwiązywały mi się pojedyńcze problematyczne zadania .. wówczas budziłam się nawet w środku nocy żeby je zapisać.

    A teraz? Mój mózg rozwiązuje inne kwestie (praca, pieniądze etc), które nie są tak konkretne jak zadanie z matematyki! I ich rozwiązywanie trwa całą wieczność.

    Chyba znalazłam rozwiązanie – przekwalifikować się. Pójść na jeszcze jedne studia – matematykę. Swoje lata na karku już mam ale więcej życia stracę na sen niż na drugie studia.

    Ratunku..
    mój kochany mózgu – nie bądź głupi – nie rozwiązuj za mnie zadań – pomóż mi tylko wstać !

  37. kama pisze:

    Ja też miałam zawsze problem ze wstawaniem, i nie ważne bylo czy spie 6 czy 10 godzin- rano nie moglam sie przebudzic i po prostu wstać. Zawsze było „jeszcze troszkę, jeszcze 5 minutek…” W rezultacie zawsze wstawałam za pozno i zawsze mialam za malo czasu by punktualnie wyjsc do szkoly, pozniej pracy. Nadal mam z tym problemy, ale natknelam sie na super publikację – http://zlotemysli.pl/babskierady,f/publication/show/6642/sztuka-spania-i-wstawania.html . Już przeczytalam, ale jeszcze nie wprowadzilam wskazowek w zycie, ale taki mam zamiar :)

  38. Żeby zacząć wcześnie wstawać, trzeba się za to porządnie zabrać. Proponuję wyzwanie: Tydzień wczesnego wstawania.

    http://produktywnie.pl/807/wyzwanie-tydzien-wczesnego-wstawania/

    Od roku wstaję o 5:30 i wiem jakie to może być trudne, ale da się!

  39. LeBmo pisze:

    Ja też miałem problem ze wstawaniem. Miałem przy łóżku budzik z opcją drzemki. Oczywiście przeciągałem to ile się dało (czasem też zamiast nacisnąć drzemkę zaspany wciskałem wyłączenie budzenia). W efekcie żeby zdążyć musiałem rezygnować ze śniadania, a gdy jestem głodny jestem zły, więc trzeba było wymyślić coś innego.
    Dodałem do powyższej opcji radio-budzik, który był ustawiony na kilkanaście minut przed budzikiem (włączało się cicho radyjko, potem budzik). To było dobre! Ale… kiedy byłem bardzo zmęczony niestety przestawałem słyszeć radio i traktowałem budzik jak poprzednio.
    Dochodziło do sytuacji, że budziłem się w nocy (szczególnie w miesiącach w których noce są długie) z paniką czy „zgasiłem” budzik i tym samym zaspałem, czy może on jeszcze nie dzwonił. Sprawdzałem więc, która jest godzina wybudzając się trochę tym samym ze snu i zasypiając z powrotem z różnym skutkiem. W efekcie docelowo wstawałem totalnie niewyspany.
    Kolejna metoda to było umieszczanie budzika poza zasięgiem ręki. Niestety pokój do spania jest mały i ostatecznie nauczyłem się sięgać budzik pozostając tylko jedną nogą w łóżku i złapawszy go wpełzać z powrotem. Efekt: budziłem się z budzikiem jak na początku.
    Pewnego razu bateria w moim budziku niedomagała i poważnie się spóźnił z budzeniem. Stwierdziłem, że tak nie może być. Przerzuciłem się na budzik w komórce… tu też była opcja drzemki, która myliła mi się z wyłączeniem budzenia.
    Pewnego dnia wpadłem na dobry dla mnie sposób. Ustawiłem sobie w telefonie pobudkę wojskową i położyłem ją w przedpokoju i musiałem do niej zrobić 6 kroków! Ze względu na szok skocznych dźwięków, szybko dodałem na powrót radio, które wprowadzało mnie w pobudkę właściwą. Ponieważ moja komórka nie jest najnowsza czasem zastanawiałem się czy jest wystarczająco naładowana. Dołożyłem budzik koło łóżka.
    Jest rewelacyjnie! Rytuał wszedł mi w krew i zajmuję sekundy.
    Radia nie ruszam (ustawione od poniedziałku do piątku na 4.50 co pozwala mi czasem dosłyszeć wiadomości). Idąc spać ustawiam komórkę na 5.05 i kładę w przedpokoju. Wpełzając do łóżka wyciskam guziczek budzika, który jest na stałe ustawiony na 5.10.
    Rano… w tle wiadomości… POBUDKA WOJSKOWA… wstając wciskam budzik by nie dzwonił kiedy jestem w toalecie, robię sześć kroków, wyłączam budzenie telefonu i… do łazienki mam dwa kroki, a do łóżka sześć. Idę do łazienki.
    Od zastosowania ostatniej metody jest rewelacja. Nie budzę się w nocy, bo wiem, że na pewno wszystko gra, ponieważ mam systemy awaryjne. Śpię jak mops, wstaję super-regularnie, jestem najedzony i taki system już u mnie zostanie!
    Powodzenia wszystkim śpiochom!
    LeBmo

Zostaw komentarz