Wyrwane z kon­tek­stu #30

Żyjący w cza­sach wło­skiego rene­sansu Leon Bat­ti­sta Alberti był, jako filo­zof, archi­tekt, muzyk, malarz i rzeź­biarz, zaję­tym czło­wie­kiem. Aby jak naj­le­piej wyko­rzy­stać czas, zaczy­nał każdy dzień od naszki­co­wa­nia planu:

Kiedy wstaję rano, przede wszyst­kim zadaję sobie pyta­nie, co muszę zro­bić tego dnia. Ukła­dam te liczne obo­wiązki w listę, zasta­na­wiam się nad nimi i przy­pi­suję je do odpo­wied­niej pory: to zro­bię rano, to po połu­dniu, tamto wieczorem”.

źródło: Carl Honoré „Pochwała powolności”

Prawie zrobione

Ulu­bione powie­dze­nie każ­dego leniu­cha to: „Mam to już pra­wie zrobione”.

I z takim sta­nem rze­czy („pra­wie zro­bione”) leniuch naj­czę­ściej idzie sobie… odpo­cząć. Bo prze­cież „pra­wie skończył”.

Mili Pań­stwo, bez względu na to, jaką pracę wyko­nu­je­cie, „pra­wie zro­bione” lub „90% zro­bione” to nadal jest „niezrobione”.

Może trudno w to uwie­rzyć, ale „pra­wie zro­bione” to nie to samo co „zrobione”.

Oczy­wi­ście, ist­nieją sytu­acje, gdy „pra­wie zro­bione” ozna­cza, że nie wszystko jesz­cze działa i wygląda, ale można to już opu­bli­ko­wać i z tego korzy­stać. Przy­kła­dem może być nowa szata gra­ficzna ser­wisu. Za moich cza­sów dorzu­cało się jesz­cze napis „beta” przy logo i takie „pra­wie zro­bione” wisiało kolejne 5 lat. ;)

Zasada jest prosta

Dopóki efektu nie można poka­zać światu, dla świata nadal jest to nie­zro­bione i nie istnieje.

Pro­ste? No chyba jed­nak nie…

Jeśli więc sły­szę, że książka jest „pra­wie zło­żona” to nadal jest nie­zło­żona, bo stanu „pra­wie” nie da się puścić do drukarni.

Albo ja, żeby nie było, że jestem święta. Jeśli tutaj piszę, że mam ileś tam wpi­sów do opu­bli­ko­wa­nia, a mimo to nic się tu nie uka­zuje, to efekt dla Czy­tel­nika jest dokład­nie taki sam, jakby tych brud­no­pi­sów nie było.

Zada­nie na dziś

Zer­k­nij, co tam masz „pra­wie zro­bione” i… skończ to.