Wyrwane z kontekstu #40

Byłam dziś na masażu w przy­chodni, do któ­rej przy­cho­dzi star­sza pani mająca męża przy­ku­tego do łóżka i dwóch synów cho­rych na stward­nie­nie roz­siane. Robi zakupy i gotuje trzy różne posiłki, dla każ­dego coś innego, leczy się pań­stwowo, bo cią­gle bra­kuje pie­nię­dzy. Takie sytu­acje uczą pokory. Bo jakie ja mam prawo narze­kać? Pod salon masażu pod­jeż­dżam samo­cho­dem, płacę za ten masaż, uwa­ża­jąc, że mam ciężki dzień, bo Jasio ząbkował.

źródło: wywiad z Anną Przybylską

Między strefą komfortu a własnym Ja

Czy­tam sobie różne tek­sty i odno­szę wra­że­nie, że ludzie robią sobie krzywdę w podej­ściu do strefy kom­fortu. Wyru­szam więc z misją ratunkową.

Błąd polega na tym, że ludzie zmu­szają się do robie­nia cze­goś, czego tak naprawdę nie chcą, w imię rze­ko­mego wycho­dze­nia ze strefy kom­fortu, bo ktoś im powie­dział, że trzeba zmu­szać się i coś zmieniać.

Pro­szę sobie zapa­mię­tać raz na zawsze:

Wycho­dze­nie ze strefy ma miej­sce tylko wtedy, gdy Ty widzisz w czymś pro­blem i prze­szka­dza Ci ten stan rze­czy (np. chcesz cze­goś, ale się boisz).

W innym przy­padku robie­nie cze­goś to zwy­kłe zmu­sza­nie się i speł­nia­nie ocze­ki­wań innych na temat tego, jacy powin­ni­śmy być.

Jak wygląda wycho­dze­nie ze strefy komfortu?

Przy­kład: Bar­dzo lubię podróże, ale nigdy nie byłam w Afryce.

Jeśli chcia­ła­bym poje­chać do Afryki, ale boję się to jest to sie­dze­nie w swo­jej stre­fie kom­fortu, bo cze­goś chcę, ale nie robię z jakie­goś powodu. I poje­cha­nie tam będzie auten­tycz­nym wyj­ściem ze strefy komfortu.

Jeśli nie inte­re­suje mnie Afryka i nie cie­kawi mnie ten kawa­łek świata to jecha­nie tam jest zmu­sza­niem się do robie­nia cze­goś, co mnie kom­plet­nie nie inte­re­suje i nie ma nic wspól­nego z wycho­dze­niem ze strefy komfortu.

Tym­cza­sem, jeśli owa Afryka Cię nie inte­re­suje, usły­szysz:
– jedź, zobacz, na pewno Ci się spodoba,
– na pewno tego chcesz, ale się boisz,
– oj tam, jesz­cze nie wiesz, że tego chcesz,
– prze­cież każdy tam jeź­dzi i wszyst­kim się podoba,
– koniecz­nie tam jedź, bo to doświad­cze­nie Ci się w życiu przyda,
– musisz to zoba­czyć,
– nie wiesz, co dla Cie­bie dobre,
– nie inte­re­suje Cię to tzn. że jesteś nie­nor­malny, bo innych to interesuje.

I tak oto, Drogi Czy­tel­niku, inni wie­dzą lepiej od Cie­bie:
– czego chcesz,
– jaki powi­nie­neś być,
– gdzie powi­nie­neś być,
– co powi­nie­neś robić,
– co Ci się w życiu przyda,
– co jest Twoją strefą komfortu.

Nie chcesz cze­goś zro­bić? Nie inte­re­suje Cię dana rzecz? A może jesteś zado­wo­lony, z tego co masz i nie chcesz nic zmie­niać? Tak, to na pewno dla­tego że nie chcesz wyjść ze swo­jej strefy komfortu…

Pod­su­mo­wu­jąc

Wycho­dze­nie ze strefy ma miej­sce tylko wtedy, gdy Ty widzisz w czymś pro­blem i prze­szka­dza Ci ten stan rze­czy (np. chcesz cze­goś, ale się boisz).

W innym przy­padku robie­nie cze­goś to zwy­kłe zmu­sza­nie się i speł­nia­nie ocze­ki­wań innych na temat tego, jacy powin­ni­śmy być.